Urodzony w 1472 r. Lucas Cranach Starszy, jeden z największych artystów niemieckiego renesansu, wziął przydomek od rodzinnego miasteczka Kronach w Górnej Frankonii. Pierwszych nauk udzielał mu ojciec. Następnie wyjechał do Wiednia, gdzie poznał prace Dürera i zetknął się z malarstwem Flamandów i Włochów. Smukła kobieca sylwetka należała do znaków rozpoznawczych płodnego mistrza, największego biznesmena wśród renesansowych malarzy. 

Również obraz zalotnej „Wenus z Amorem” nie jest erotyczną fraszką, lecz moralną przestrogą. Osłonięta tylko przezroczystą woalką bogini w fikuśnym kapeluszu, gestem dłoni powstrzymuje niesfornego amorka. Inskrypcja przypomina o cierpieniach z miłości. 

Cranach nie przestrzegał zasad perspektywy ani proporcji ludzkiego ciała. Jego niepokojąco erotyczne Wenus kpią z anatomii. Zawsze znajdował usprawiedliwienie dla ukazania damskich uroków. Znając upodobania swojej protestanckiej publiczności (był przyjacielem Lutra), chętnie sięgał po popularne od średniowiecza toposy ukazujące uwodzicielską podstępność kobiet.

Obraz Cranacha trafił do Warszawy z Paryża, gdzie był częścią zbiorów Konstantego Branickiego (1824-1884), znanego podróżnika, myśliwego i kolekcjonera, w którego kolekcji znajdowały się min. dzieła Pourbusa, Cuypa, A. van Ostade, Brouwera, de Heema, van Leydena, Greuze’a, Halsa i Cranacha. Po śmierci Konstantego, kolekcję odziedziczyły jego dzieci, Róża Maria oraz Ksawery junior – dziedzic Montrésor i Wilanowa. W 1926 roku, gdy Ksawery zmarł, dzieła sztuki znowu podzielono pomiędzy spadkobierców: Adama, Katarzynę i Jadwigę. Część, która przypadła Adamowi i Katarzynie została w stolicy, natomiast te odziedziczone przez Jadwigę, zamężną ze Stanisławem Reyem, trafiły do Przecławia. „Wenus i Amor” znajdował się w pałacu Branickich przy Nowym Świecie 18, który na swoją siedzibę wynajmowało najpierw poselstwo a później Ambasada Wielkiej Brytanii. Braniccy użyczyli angielskim dyplomatom nie tylko samego pałacu ale i znajdującego się w jego wnętrzach wyposażenia wraz z dziełami sztuki, wśród których było także dzieło Cranacha. Obraz wisiał na pierwszym piętrze, w gabinecie ambasadora. Tam też zastał go wybuch wojny. 5 września 1939 roku dyplomaci brytyjscy pośpiesznie opuścili należący już wtedy do nich pałac, pozostawiając całe jego wyposażenie. Po ich ewakuacji pałac znalazł się pod opieką dyplomatów szwajcarskich.

W czasie okupacji niemieckiej udało się Beacie Marii Branickiej, żonie Adama Branickiego, wejść do pałacu przy Nowym Świecie 18. Cała rodzinna kolekcja dzieł sztuki jeszcze się tam znajdowała.  Na początku 1942 roku w pałacu na Nowym Świecie pojawił się Kajetan Mühlmann – pełnomocnik ds. zabezpieczania dzieł sztuki w General­nym Gubernatorstwie. W swoim późniejszym sprawozdaniu z dnia 17 czerwca 1942 r. nie wymienił już obrazu Cranacha.

Autor rekonstrukcji: Arkadiusz Siarkowski.